31 maja 2008 roku w Karczmie Pod Lotniskiem odbędzie się spotkanie z okazji wiadomej.
Obecność obowiązkowa i proszę się nie tłumaczyć, że daleko mieszkacie - jakieś Ameryki, Irlandie czy inne dziwne miejsca nie są usprawiedliwieniem nieobecności. Chcieć to móc.
Poza tym Elka powiedziała, że wzięła się za organizację imprezy po tym, jak Koticzka jej powiedziała, żeby się wzięła i jeśli Koticzka po tym wszystkim nie przyjedzie, to Koticzce nakopie, o czym uprzejmi donosi
Gruba
PS
Rety, nie zdążę się odchudzić!
I nie chodzi mi wcale o drugi tom przygód trech muszkieterów.
Wczoraj w liście do Koticzki narzekałam, że nie będzie obchodów dwudziestolecia matury, bo mi się nie chce organizować.
Ale dzisiaj przemyślałam wszystko na trzeźwo. No bo jak to? Nie będzie?!
Jakieś sugestie?
Niesamowite.
Myślałam, że nas zdjęli.
Znów się naraziłyśmy przecież.
Tym razem niestety nie nadmiarem tego co mamy do powiedzenia, a....
zupełnym jego brakiem :(
Cóż, starość nie radość, jak to mówią...
HEPI BERSDEJ, TRASZKO!!! Hepi bersdej tu juuuuuuuuuuuuuu!!!!
Wszystkiego najlepszego, duzo szczescia i zdrowia i spelnienia marzen - wlacznie z tymi najskrytszymi - chocby i nieoczekiwanego, ale w pore :)
Mnostwo usciskow i buziakow, Karolku!
P.S. Wlasnie odkrylam, ze dzis 22, nie 21 (znowu mi ktos dzien podprowadzil z zyciorysu). Coz, w tutejszych kalendarzach pierwszym dniem tygodnia jest niedziela (najpierw odpoczywamy???), a nie poniedzialek (jako ze odpoczynek nastepuje zasluzenie po tygodniu wytezonej pracy???) i mi sie wiecznie chrzani. Co w zaen sposob nie wplywa na zmniejszenie serdecznosci spoznionych, jak sie okazuje, zyczen! Wrecz przeciwnie, podwojnie gorace zyczenia z okazji tej okraglej osiemnastej rocznicy - z Duplina.
>
Wypisałam całą epistołę odnośnie Waszych wypowiedzi, ale mi ją zezarło. Nie jestem w stanie jej odtworzyć, ale ogólna wymowa była taka, że zawsze miałysmy i mamy podobne patrzenie na świat i to jest najcenniejsze, i dlatego musimy się czasem spotykać, czasem tu pisac, a ponieważ jesteśmy ludźmi, to i czasem towarzyszą temu emocje, niekoniecznie takie, jakie chciałybyśmy. Chrońmy jednak i pielegnujmy to, że przez tyle lat potrafiłysmy się porozumieć, bo nie każdy to ma. Postuluję okołoświąteczne spotkanie. Pozdrowionka i papatki. Milady
skomentuj (1)
No dobra. I mnie się udzieliły te listopadowe nastroje.
Ale z tym już koniec.
OCZYWIŚCIE, ŻE SIEBIE POTRZEBUJEMY.
Mało tego - lubimy się bardzo, znamy jak łyse konie i nie wolno poddawać w wątpliwość takich rzeczy.
A to, że czasem w eterze cisza -spowodowane jest tylko faktem, że po trzydziestce czas nagle, jak zaklety, zaczyna galopować i zaczyna brakować czasu na różne rzeczy, dni podejrzanie stają się coraz krótsze, a i człowiek staje się leniwy i czasem po prostu ma ochotę posiedzeić przed telewizorem, a nie organizować spotkania towarzyskie.
I taka to według mnie przyczyna chwilowego impasu.
A ja naprawdę jestem ciekawa, jak potoczyła się sprawa z techniką, bo czytałam o niej na bieżąco. O!
Netah